0

Być sobą! = Être soi-même!

I znowu miałam tak po prostu fajny dzień. Mogłabym wam opisać każdą godzinę, ale mam też świadomość (i trochę litości!), że dla mnie ma to totalnie inny wymiar niż dla was, a bardzo nie chciałabym nikogo zanudzić.

Jak wstałam rano na Msze św. bo to już wtorek, było jeszcze ciemno. Jestem w takim miejscu Afryki, że dzień i noc czyli jak to się potocznie mówi „zrobiło się jasno” lub „zrobiło się ciemno” przychodzi nagle można by powiedzieć w jednej chwili i nie ma czegoś takiego jak np. zapadający zmrok. Ta strefa klimatyczna tak ma i pewnie niektórzy z Was uczyli się o tym w szkole 🙂

Moja Iren nie poszła dziś do pracy, kiedyś wam napiszę o tym co robi ale nie dzisiaj, bo dzisiaj ma wolne i spędziłyśmy trochę więcej czasu razem. Jak się okazało nie był to jednodniowy urlop ani też L4, po prostu dziś jest 16 luty, a w DRK to tzw. „zły dzień” na jakiekolwiek wychodzenie z domu. Pewnie jesteście ciekawi dlaczego? Trochę mi opowiadali, ale niestety nie wszystko zrozumiałam, ogólnie chodzi o to, że za czasów prezydenta Mobutu Sese Seko Kuku Ngbendu wa za Banga (1965–1997) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mobutu_Sese_Seko) 16 lutego 1992 r. miała miejsce w Kinszasie manifestacja w obronie demokracji podczas której zginęło kilkadziesiąt ludzi. Na pamiątkę tego wydarzenia co roku odbywają się manifestacje i są bardzo dużo problemy z przemieszczaniem m. in. dlatego, że transport publiczny praktycznie nie funkcjonuje, a dla mieszkańców 12 milionowej Kinszasy to podstawa forma żeby gdziekolwiek dojechać.

Skoro tak wyszło, to zrobiłyśmy sobie pranie oczywiście „ręczne” (polecam, to jest lepsze niż siłownia!) i wcześniej niż zwykle zjadłyśmy obiad. Tym razem znowu miałam okazję spróbować czegoś kongijskiego czyli Pondu, robione jest z liści manioku, poza tym dodaje się trochę papryki, bakłażana, cebule, czosnek i dużo siły, żeby to wszystko zmiażdżyć, a potem ugotować. Kto to robi oczywiście kobiety!

Najlepsza była końcówka dnia uczestniczyłam w Skype’owym spotkaniu Komitetu Afrykańskiego LMC=ŚMK (Świeckich Misjonarzy Kombonianów). Rozmowa wyglądała tak: francuski z Konga był tłumaczony na hiszpański, potem hiszpański na angielski dla Ugandy, a potem jeszcze portugalski z Mozambiku na angielski dla Ugandy i francuski dla Konga. W spotkaniu uczestniczyło, z przerwami technicznymi, 5 osób 🙂 Naprawdę jesteśmy mega międzynarodowi i to była tylko Afryka!

Ps. Co do tytułu, ta sam sytuacja co wczoraj, jest taki fajny fragment w dzisiejszej Ewangelii (Mt 6,7-15) – Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Niby to takie proste i zrozumiałem, przecież zawsze Jestem Sobą, no właśnie ale czy zawsze? Jakby się tak zastanowić to może kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt razy (sytuacja się rozwija!) prosiłam Go oto co mają inni, bo niby dlaczego mam tego nie mieć, albo chciałam być jak inni? A gdyby tak spróbować przyjąć to co mam, tak po prostu podziękować i nie chcieć więcej! Dajcie znać jak spróbujecie 🙂

À plus tard!

À demain!

Pranie

Pranie :-)

Pondu

Pondu z dodatkami

Pondu

Skype

Zostaw odpowiedź

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>