0

Dzięki Bogu, mam Dług! = Dieu merci, j’ai une Dette!

7Ciekawa jestem czy lubisz dłużników??? Pewnie nie bo mają TO COŚ co do nich nie należy i powinni to oddać, i to najlepiej zaraz. To teraz znajdź szybko lustro…….. Masz już? I dobrze się przypatrz bo widzisz największego dłużnika na świecie!!! Tylko że ten dług który masz to najlepsze co mogło cię spotkać. Być może to dziwnie zabrzmi, ale ten dług jest Twoim największym darem, największym skarbem. Już wiesz od KOGO to masz?

Tutaj gdzie jestem myślę, że jest bardzo podobnie. Takim szczególnym darem dla ziemi kongijskiej jest deszcz. A że nie pada zbyt często, to jak już zacznie to tak, jakby chciał spłacić wszystkie swoje długi za ten czas kiedy go nie było. Super z jego strony, ale chyba nikt mu jeszcze nie powiedział, że tym sposobem trochę jednak utrudnia życie mieszkańcom Kinszasy. Skąd ten deszcz? Bo właśnie teraz trwa pora deszczowa, rozpoczęła się gdzieś w listopadzie, a jej koniec przewiduje się na marzec/kwiecień. Poza tym ta końcówka to taki czas kiedy są największe opady deszczu. Ale pora deszczowa to nie tylko deszcz, to też bardzo wysokie temperatury przekraczające 30°C. W kwestii pory suchej jak dotrwam do niej to postaram się coś napisać.

Prawdziwe oblicze pory deszczowej miałam okazje zobaczyć właśnie dziś (sobota 20.02.2016). Tak się składa, że w Kinszasie odbywają się właśnie teraz od 20 do 28 lutego ‘Foire Internationale du Livre de Kinshasa’ czyli Międzynarodowe Targi Książki i oo. Kombonianie mają tam swoje stoisko. To już taka tradycja, że kombonianie wydają swoją gazetę, w Polsce kombo gazeta to po prostu Misjonarze Kombonianie (zachęcam do prenumeraty!), natomiast tutaj powstaje czasopismo pod nazwą Afiquespoir, które dotyczy francuskojęzycznej części Afryki. Ale oprócz gazety ojcowie przygotowują wiele innych publikacji w języku francuskim i w języku lokalnym czyli w Lingala.

Wszystko fajnie się zaczęło jak zwykle było gorąco. Rzeczy na targi spakowaliśmy do auta potem krótka podróż przez miasta, no i jesteśmy na ulicy Boulevard Triomphal, po drugiej stronie widać budynek Parlamentu DRK, a trochę dalej na prawo Stadion. Niestety nie wszystko jeszcze było gotowe, ale to charakterystyczne dla Afryki nie ma się co stresować przecież jest dużo czasu. No to korzystając z tego czasu zrobiliśmy sobie parę wspólnych zdjęć. Poza tym można było zobaczyć „prawdziwą siłownie na powietrzu”, ludzie biegali, skakali, ćwiczyli i oczywiście śpiewali! Jakoś nikt z niczym nie miał problemu wszystko można było pogodzić. Kiedy już nam złożyli biały namiot, dali czerwone krzesła, bo stoliki mieliśmy swoje to w końcu zaczęliśmy się organizować. Było trochę roboty, ale udało się i jak już wszystko było zawieszone, przymocowane i przypięte to zaczęło padać, a po 15 minutach to już była ulewa, wiatr, po namiotach i po targach. Dobrze, że obok były trybuny gdzie można było się schronić. Poza tym po raz pierwszy było mi zimno w Kinszasie i to na pewno zapamiętam na długo! Wody było wszędzie pełno na drodze były gigantyczne kałuże, nasi inżynierowie na pewno wiedzieliby co jest nie tak z tym systemem, ale z drugiej strony zawsze można powiedzieć taki mamy klimat.

Postaliśmy jakieś pół godziny, no ale ileż można. Zostawiliśmy chłopaków (Aime – który pracuje w Afriquespoir, Benedykt) żeby pilnowali uratowanego dobytku, a ja razem z o. Kike, s. Diną oraz Charlen wróciliśmy do domu.

Tam dopiero była masakra, bo inaczej tego się nie da nazwać. Dom w którym mieszkam dosłownie z każdej strony oblany był wodą i nawet pod prysznicem miałyśmy małe bajorko. A najlepsze, że nasze kozy (a właśnie jeszcze historia o kozach to innym razem) nie miały się gdzie podziać, więc żeby nie popłynęły z dobytkiem przywiązali nam je do drzwi wejściowych i jak chciałam wejść do domu nie mogłam się z nimi dogadać w żadnym języku. Ale dzięki Bogu mieszkałam na wsi i dałam radę. Zwierzęta to jednak wszędzie są takie same.

Dlaczego dziś o długu – wszystko zaczęło się od dzisiejszej Ewangelii (Mt 5,43-48), a dokładnie od fragmentu: …Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych..

Bo to jest tak, że Bóg kocha nas wszystkich bez wyjątku ciebie, mnie, jego, ją, tego za tobą, przed tobą, obok ciebie, tego w drugim pokoju, wszystkich w autobusie, tramwaju….. Tych którzy chodzą do kościoła tylko w niedziele, i tych którzy chodzą częściej, tych miłych i tych mniej miłych. Jedyne czego chce to żebyś w końcu tak prawdziwie przyjął jego miłość, żebyś ją wziął jako swój dług i puścił w obrót czyli zaczął kochać innych tych których lubisz, a przede wszystkim tych których nie lubisz. ON nie chce, spłaty tego długu wręcz przeciwnie możesz go mnożyć do woli (super nie, żaden bank nie ma takiej oferty!!!) ON chce żeby ten dług robił się coraz to większy, żeby docierał do coraz większej liczby ludzi właśnie dzięki Tobie. Także wiesz ufa Ci i wierzy w Ciebie bardziej niż Ty sam. Daj szanse Jemu i Sobie!

Ps. Bez długu to jednak bylibyśmy biedni!

Ps. A propo długów, dostałam e-maila od kogoś kto właśnie będzie się zadłużał. Nie martw się wszystko będzie dobrze On jest blisko i jak tylko Go poprosisz to Ci pomoże. Zawsze.

Un union de prière

A demain.

Ania Obyrtacz 🙂

Zostaw odpowiedź

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>