0

Krok po kroku powoli jajko zaczyna chodzić na własnych nogach

O co chodzi? Jest to tłumaczenie jednego z etiopskich powiedzeń, które co jakiś czas zdarza mi się słyszeć. Jak się można domyślić znaczy to mniej więcej tyle, że kiedy coś ćwiczymy, uczymy się, powoli coraz lepiej zaczyna nam to wychodzić. W moim przypadku oczywiście chodzi o naukę amharskiego. Z tygodnia na tydzień zauważam, że coraz więcej mówię i rozumiem o czym ludzie rozmawiają. Mój system nauki to teraz 5 lekcji tygodniowo w szkole i 3 razy po 2 godziny praktyki z moim drugim nauczycielem. Jest nim teraz były nauczyciel angielskiego, który po wypadku wylądował na wózku inwalidzkim i tym samym przestał pracować. Dużo lepiej spełnia moje oczekiwania niż poprzedni nieformalny nauczyciel...

Czytaj dalej
0

18.06 – poświęcenie kaplicy

13530820_10209664558313412_732192409_nWraz z biskupem i 2 siostrami miałam okazję wybrać się na jedną z komboniańskich misji (Haro Wato), gdzie po kilku latach zakończono budowę kaplicy, więc przyszedł i czas na jej poświęcenie 🙂 Droga do misji była pełna wrażeń, jako że większość bez asfaltu (choć jak z asfaltem to też pełna dziur :P), do tego mamy teraz porę deszczową, więc sporo błota wszędzie. Ale z Bożą pomocą dojechaliśmy w miarę szybko i bezpiecznie, by tam zostać przywitanymi przez wspólnoty ojców i sióstr. Razem spędziliśmy przemiły wieczór, by następnego dnia rano udać się do kaplicy.

Po drodze wraz z o. Abrahamem miałam okazję odwiedzić na kilka minut rodzinę Addisu (chłopaka, który po dzielnej walce z rakiem zmarł kilka miesięcy temu)...

Czytaj dalej
0

Jedna rodzina

Jestem już w domu w Awassie. W czasie tej podróży po raz kolejny mogłam doświadczyć wielkiej otwartości napotkanych ludzi, a przede wszystkim wspólnot komboniańskich.

Fenomen polega na tym, że w jakimkolwiek kraju jestem i w jakimkolwiek komboniańskim domu przebywam, mogę czuć się jak u siebie. Czy to w Polsce, w Londynie, w Etiopii, czy w Kenii, czy jestem tam 3 miesiące, miesiąc, tydzień, dzień czy godzinę, wszyscy misjonarze są nie tyle gościnni, co po prostu traktują mnie jak jedną z nich. Również i tym razem jestem ogromnie wdzięczna Kombonianom, ojcom i bratu za tak serdecznie przyjęcie mnie w ich domu...

Czytaj dalej
0

Podróż do wspomnień

Czytaj dalej
0

Etiopczycy na ŚDM – prośba o modlitwę

Jednym z moich nowych zadań ostatnio jest pomoc w przygotowaniu grupykilkudziesięciu Etiopczyków do wyjazdu na ŚDM. Po kilku tygodniach wybierania uczestników i wielu wielu zmianach, wygląda na to, że grupa została wybrana! Też jesteśmy już zarejestrowani, zarówno na czas w Krakowie, jak i też na dni w diecezji (będziemy w Archidiecezji Poznańskiej, przez pierwsze dni w Szamotułach, a potem w Poznaniu).

Teraz przed nami najtrudniejszy moment, a mianowicie załatwianie ostatnich formalności i wiz, tak więc prosimy o modlitwę, by wszystko się udało 🙂 Dzięki czemu za 2 miesiące zobaczymy się w Krakowie 😀

logo-śdm-kraków-2016-młodzi-dla-młodych

Czytaj dalej
0

Nieoczekiwana wycieczka do Kenii

Zaczęłam już wpadać w rutynę z nauką i ze wszystkimi moimi zajęciami, aż tu nagle wczoraj wieczorem otrzymałam informację, że jest problem z moją wizą. Okazało się, że zamiast wizy biznesowej dostałam turystyczną, przez co nie da się załatwić pozwolenia na pracę i tym samym pobyt w Etiopii. Z rana kupiłam bilet do Addis i w tej chwili właśnie tu jestem.  Po rozmowie z ojcami okazało się, że żeby wszystko odkręcić muszę tymczasowo opuścić kraj. Po krótkiej naradzie i kilku telefonach postanowione- jutro lecę do Kenii. Jeszcze nie wiem ile czasu tam spędzę, coś około tygodnia. Będę miała okazję odnowić kilka kontaktów sprzed dwóch lat, kiedy to byłam na doświadczeniu misyjnym...

Czytaj dalej
0

REFLEKSJA W SPRAWIE ORGANIZACJI PRAWNEJ I NIEZALEŻNOŚĆI GRUP ŚMK

Nieważne w jakim położeniu się znajdujemy, zawsze zawierzajmy wszystko Bogu i Królowej Afryki. Ludzie i pieniądze; pieniądze i ludzie . Te dwie rzeczy są niezbędne. Wasza Ekscelencjo, dzięki środkom z Apostolatu i moim podróżom koleją i na statkach parowych, powinniśmy znaleźć i ludzi i pieniądze. 

(Święty Daniel Comboni, 1785)

Wstęp

Drodzy ŚMK. Jak wiecie, wsród wyzwań podjętych na spotkaniu w Maia była „potrzeba kroczenia ścieżką w kierunku niezależności, umacniania się poszczególnych grup, rozwoju silnych struktur organizacyjnych i życia naszą wspólną tożsamością w jednoczesnym otwarciu się na działanie Ducha Świętego”.

Umacnianie naszych grup i wspólnot…proces rozwoju, który pozwala na pełne odkrycie osobistego powołania ich członków w ...

Czytaj dalej
0

śmierć biskupa Giovanniego MCCJ

Od kilku dni wszyscy żyjemy śmiercią naszego biskupa. Od kilku miesięcy nie czuł się za dobrze, w końcu wyjechał do Włoch na badania z nadzieją powrotu w ciągu kilku tygodni. Niestety jego stan bardzo szybko się pogorszył i zmarł w ubiegły czwartek rano… Dla nas wszystkich tutaj był to ogromny szok. Jako że biskup był nam wszystkim bardzo bliski. Często spotykaliśmy go na Eucharystii, zawsze po niej znajdywał chwilę by z każdym się przywitać i zamienić kilka słów (też po polsku! Jako że spędził w naszym kraju kilka lat).

W dniu jego śmierci do Awassy zjechało się wielu księży diecezjalnych (dla których biskup wcześniej był formatorem w seminarium), w katedrze przez kilka dni odbywały się liczne modlitwy, na które przybywały tłumy wiernych...

Czytaj dalej
1

O początkach i o świętach

Ciężko mi określić jak wygląda mój normalny dzień. Póki co codziennie robię co innego. Mam nadzieję, że następnym tygodniu zacznę szkołę. Tymczasem siostra Dolores niekiedy ma dla mnie jakieś małe zadania na komputerze do wykonania, więc chętnie jej pomagam. Jednego dnia  siostra zabrała mnie i Madzię do więzienia dla kobiet. Spotkaliśmy się z około piętnastu osobową grupą kobiet...

Czytaj dalej
0

Wielkanoc! 1.05.2016

Wielki tydzień tak właściwie zaczął się w sobotę przed niedzielą palmową, kiedy to mieliśmy kilkukilometrową drogę krzyżową z katedry do Getsemani (ośrodka rekolekcyjnego położonego kilka km za Awassą). Było to przepiękne doświadczenie! Studenci z duszpasterstwa akademickiego przygotowali też swego rodzaju dramę – przez całą drogę towarzyszyli nam aktorzy przebrani za Jezusa, za żołnierzy, a także innych ludzi, co jeszcze lepiej pomagało wejść w tę drogę krzyżową. Do tego sporo było modlitwy, odczytywanych fragmentów z Pisma Świętego oraz krótkich katechez czy medytacji. I z każdą stacją przybywało ludzi, co też było niesamowite pięknym świadectwem!

W niedzielę palmową mieliśmy krótką procesję do kościoła, z prawdziwymi palmami i radosnym ...

Czytaj dalej