0

Prawo miłości = La loi de l’amour

      Dziś było super bo po polsku 🙂 Siostra Roberta Józefitka, s. Krystyna Franciszkanka, s. Naomi Misjonarka Miłości (siostry od Matki Teresy z Kalkuty) i ja Świecka Misjonarka Kombonianka czyli polskie spotkanie na szczycie w Kinszasie. Do tej pory wspominałam wam tylko o jednej siostrze z Polski, ale to już tak jest, że jak tylko pojawia się ktoś nowy jakiś nowy misjonarz/misjonarka (tym razem przyszła kolej na mnie!) wieść o tym roznosi się bardzo szybko. Dlaczego? Z dość prostego powodu bo tutaj nie ma nas zbyt dużo i wszyscy chcą poznać tego kolejnego przybysza, a poza tym to zawsze dobra okazja żeby się spotkać i porozmawiać po polsku. Chociaż z drugiej strony ten język polski w wykonaniu sióstr brzmi jak „Kali jeść Kali pić” i co drugie słowo to jak to było po polsku, ale po tylu latach na misjach to chyba nawet się nie dziwię. Najlepszy był tekst s. Naomi, kiedy opowiadała o swoich początkach w zakonie, które były trudne bo też reguła Misjonarek Miłości łatwa nie jest i wymaga wielu wyrzeczeń. Siostra powiedział coś takiego: …..kiedy było mi ciężko i wiecie no czułam się no…….. jak ryba poza wodą. I to jest właśnie prawdziwy misjonarz zawsze znajdzie odpowiednie słowo, słowa i nawet jeśli brzmi to trochę nie naturalnie to najważniejsze żeby odbiorca zrozumiał. I tak też było teraz 🙂 Z pewnością podobnie reagują Kongijczycy jak próbuję wydukać coś po francusku i szukam w ich oczach odrobiny zrozumienia. Ale mimo wszystko najważniejsza zasada mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Tak na marginesie, okazuje się że na obczyźnie polskie przysłowia mają co najmniej dwa znaczenia, a język polski staje się jeszcze bogatszy.
Spotkałyśmy się u s. Naomi czyli u Misjonarek Miłości, tak specjalnie bo chciałyśmy zobaczyć ich Dom. Jak dla mnie to super bo dzięki temu miałam blisko. Siostra pokazała nam wszystko, praktycznie każde pomieszczenie, poznałyśmy domowników no i oczywiście wszystkie dzieciaki. Te najmłodsze drobinki 3-miesięczne, 5-miesięczne i te trochę większe, te zdrowe, ale też i te niepełnosprawne fizycznie i umysłowo. Jest dziewczynka, która urodziła się „bez twarzy” (nawet nie wiem jak to nazwać) już teraz jest po operacji i jest lepiej. Dzieci jak to dzieci, takie jak nasze chcą się przytulać i bawić. One wszędzie są takie same. Skąd się tam wzięły? Różnie np. mama 5-miesięcznych bliźniaczek, zmarła przy porodzie, dziewczynki były w ciężkim stanie i zostały oddane do sióstr, a teraz jest już dobrze i babcia zabierze je do domu. Jest też dziewczynka, której rodzice są niepełnosprawni umysłowo i nie są wstanie się nią zaopiekować dlatego została przyniesiona do sióstr. I jeszcze wiele innych podobnych historii. Są tutaj też starsze kobiety, bardzo często schorowane. Siostry prowadzą też taki dwuletni kurs krawiectwa (kolejny tekst s. Naomi: jak się mówi po polsku na kogoś kto szyje ubrania…my na to krawiec!!!) Jak dla mnie niesamowicie piękne doświadczenie. Żałuję, że nie możecie być tutaj ze mną tak blisko żeby zobaczyć, poczuć jak wiele dobra i miłości jest w jednym miejscu. Niestety nie mogę wam pokazać zdjęć bo takie są zasady w Zgromadzeniu Misjonarek Miłości. Jeszcze jedna super sprawa jak dla mnie, jedna z sióstr którą tam spotkałam, a która pochodzi z Indii przyjechała do Kinszasy na operacje. Normalnie przebywa na misji w Mbaiki Republice Środkowoafrykańskiej i to stosunkowo niedaleko moje docelowej misji w Mongoumba’ie . Już się umówiłyśmy, że jak tylko będę tam jechać to ją koniecznie odwiedzę, na pewno się nie zgubię bo droga jest tylko jedna!
Patrząc na to wszystko to dzisiejsza Ewangelia (Mt 5, 17-19) jest wprost idealna 🙂 Taki super prezent od Boga (nie to co ostatnio!), a propo prezentów wielkie dzięki dla s. Krystyny za książkę oczywiście po francusku i dzięki Bogu, bo gdyby była po polsku to o. Kike pewnie by mi ją zabrał, każe mi czytać tylko po francusku. Już dostałam ochrzan, że w telefonie mam język polski 🙂
Wracając do Ewangelii, a zwłaszcza jej fragmentów „……Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.….” „…A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim…”
Żeby tak w końcu się odważyć choćby raz, przynajmniej przez 5 minut swojego życia nie tylko czytać Jego Słowo, nie tylko słuchać Jego Słowa, nie tylko o nim pisać, mówić, ale je WYPEŁNIĆ, tak jak On to zrobił.

Marzenie? No to oby się spełniło? Tego Ci życzę!

Ps. W habicie s. Roberta, a ze mną na zdjęciu s. Krystyna.

Un union de prière.

Bonne nuit!

Ania Obyrtacz 🙂

Zostaw odpowiedź

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>