0

O NAS

EWCIA MAZIARZ

IMG_6687 - Kopia

Moje pierwsze spotkanie z Kombonianami odbyło się w moje rodzinnej parafii – Zarzeczu. Jeden z ojców opowiadał o pracy na misjach i zaprosił na przysłowiową „kawę” gdy będziemy w Krakowie, byłam wtedy w gimnazjum.

Moje życie tak się potoczyło, że wylądowałam na studiach w Krakowie. Już w latach licealnych szukałam zgromadzenia, organizacji, która wysłałby mnie na misje jako osobę świecką. Pewnego dnia – jak grom z jasnego nieba  – przypomniałam sobie o Kombonianach i o ich zaproszeniu na kawę. Moja „kawa” trwa już 4 lata (od 2009 roku). Przez te 4 lata uczestniczyłam w rekolekcjach dla młodzieży, brałam udział w animacjach misyjnych, miałam możliwość miesięcznego wyjazdu do Kenii, poznałam charyzmat św. Daniela Comboniego, ale przede wszystkim rozpoznawałam swoje powołanie do bycia Świecką Misjonarką Kombonianką.

Obecnie przygotowuję się do wyjazdu na 2 lata na misje do Ugandy – gdzie będę wykorzystywać moją wiedzę nabytą na studiach, jako pracownik socjalny i pedagog resocjalizacji.

 

JOASIA OWANEK

IMG_6692 - Kopia
Mam na imię Aśka i pochodzę z bardzo ładnej wioski na Podkarpaciu. Jednak od kilku lat moje życie związane jest z Krakowem. Po pierwsze dlatego, że w tym właśnie mieście studiowałam, a po drugie, tutaj odbyłam formację jako Świecka Misjonarka Kombonianka. Od zawsze marzyłam, żeby pracować w szkole, zawsze też chciałam być nauczycielką i zawsze do spełnienia tego marzenia dążyłam.
Wyjazd na misje to nie pomysł, który ot tak przyszedł mi do głowy i który postanowiłam sobie po prostu zrealizować… Misje to moje powołanie, które zrodziło się we mnie jakiś czas temu, rozeznałam je w trakcie formacji i wciąż na nowo je odkrywam. Pierwsza myśl o wyjeździe pojawiła się, gdy byłam w gimnazjum, a to za sprawą księdza wikarego, który pracował w naszej parafii i który postanowił wyjechać na misje. On jako pierwszy rozbudził we mnie zapał misyjny. Gdzieś głęboko w moim sercu zasiał ziarno miłości do misji. Jednak później przyszła szkoła średnia, studia, mnóstwo nauki, książek do przeczytania, egzaminy, sesje… A do tego życie studenckie, towarzyskie. To sprawiło, że wcześniej zasiane ziarenko zostało stłumione przez te wszystkie sprawy. I tak sobie żyłam z dnia na dzień, dopóki nie spotkałam Misjonarzy Kombonianów. Poznałam ich na spotkaniu, na którym mieli dawać świadectwo własnego misyjnego doświadczenia. Szczerze mówiąc, wcale nie miałam ochoty tam iść, ale „coś” mnie popchnęło i nakłoniło do pójścia. Tak poznałam zakon, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Kiedy zaczęłam ich bardziej poznawać – ich założyciela, misje i ich pracę na misjach – poczułam to, co wcześniej w gimnazjum. Jednak to nie było to samo uczucie, bo tym razem zapłonęło we mnie jakby ze zdwojoną siłą. Pomyślałam wtedy, że skoro przez tyle lat ten mały płomyk tlił się we mnie i nie zgasł, a teraz naprawdę zapłonął, zatem musi to być coś ważnego i prawdziwego. Później wszystko potoczyło się dość szybko. Zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach dla osób, które myślą o wyjeździe na misje, a także angażować się w animacje misyjne.

 

MONIA KRASOŃ

IMG_6696 - KopiaCzasem myślę, że jestem takim oczkiem w głowie Pana Boga. Daje mi wszystko co w moim sercu jest dobrym pragnieniem. Kiedy przed 2,5 laty przybył do mojej Parafii na spotkanie oazowe Ojciec Kombonianin – Maciej Zieliński to nie pomyślałabym, że realnie mogłoby się spełnić moje pragnienie serca wyjazdu ma Misje, a tu proszę… To był mój początek realnej realizacji mojego pragnienia, które zrodziło się w dzieciństwie. Dwa lata przygotowań poprzez formację misyjną – w tym wyjazd do Ghany na miesięczne doświadczenie. Podjęłam decyzję, że wrócę na ten kontynent na dłużej, bo tam odnalazłam swój kolejny dom, moje serce jest już tam! To niesamowite! Ten czas jest już blisko, to się dzieje teraz. Jadę do Ugandy! Jestem posłana przez Kościół do posługi jako Świecka Misjonarka Kombonianka Archidiecezji Katowickiej.

 

 

 

 

DANUSIA ABALO

IMG_5903

 

Boże, Ty jesteś dawcą życia i powołania. Dziękuję Ci za Twoje
dary, za moją rodzinę, przyjaciół, wspólnotę Misjonarzy
Kombonianów i przykład świętego Daniela Comboniego.
Dziękuję, że przez różne znaki, rekolekcje, Słowo Boże
pozwoliłeś mi odkryć piękno powołania misyjnego. Dzisiaj
przed Tobą i wspólnotą komboniańską, chcę wyrazić
moje pragnienie służby Bogu jako Świecka Misjonarka
Kombonianka. Oddaję Ci wszystkie moje talenty i zdolności;
wszystko, co może posłużyć tym, do których mnie posyłasz.
Proszę Cię, aby Twoja moc objawiała się w moich słabościach,
Twoja mądrość w mojej niewiedzy, Twoja dobroć i miłość we
wszystkich moich decyzjach i czynach. Udzielaj mi hojnie
darów Ducha Świętego. Niech moje życie
będzie realizacją Twojego marzenia, aby każdy miał życie i
miał je w obfitości.

 

MADZIA PLEKAN

IMG_5903

Chęć wyjazdu na misje pojawiła się jakoś w liceum. Misyjną działalność rozpoczęłam w Akademickim Kole Misjologicznym w Poznaniu, gdzie przez całe 5 lat studiów rozkochiwałam się w misjach na spotkaniach formacyjnych, modlitwach, działaniach animacyjnych w parafiach i szkołach, wyjazdach na doświadczenia misyjne. I w międzyczasie poznałam też Misjonarzy Kombonianów, wstąpiłam do TUCUM, pojechałam na jedne rekolekcje, potem dowiedziałam się o ŚMK i tak jakoś zleciały 3 lata mojego rozeznawania i przygotowań. Pan Bóg tak niesamowicie tym wszystkim kierował i na tyle różnych sposób utwierdzał i uczył tego, co może mi się przydać na misjach. A teraz już odliczam tygodnie do wyjazdu do Etiopii! 😉

 

 

 

 

KASIA TOMASZEWSKA

IMG_5903

Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział mi, że moim powołaniem będą misje roześmiałabym się tylko, ale widać, Pan Bóg ma inny plan. Misjonarzy Kombonianów poznałam podczas animacji misyjnej w mojej parafii. Wówczas formowałam się z przyjaciółmi w Ruchu Światło-Życie, dlatego zaciekawieni opowieściami ojca zaprosiliśmy go na nasze spotkanie oazy. Myślałam, że moje spotkanie z Kombonianami na tym się zakończy, jednak moja siostra postanowiła pojechać na rekolekcje misyjne, z których miałam ją odebrać. Wtedy jeden z ojców zaprosił mnie na rekolekcje dla studentów. I jakoś tak powoli świat misji coraz bardziej mnie wciągał. Zaczęłam jeździć na rekolekcje studenckie, spotkania Świeckich Misjonarzy Kombonianów, wstąpiłam do Ruchu TUCUM, uczestniczyłam w doświadczeniu misyjnym w Kenii, a obecnie przygotowuje się, jako Świecka Misjonarka Kombonianka Archidiecezji Katowickiej, do swojej pierwszej misji w Mozambiku.

 

 

 

MADZIA FIEC

IMG_5903

Na moje pierwsze spotkanie Świeckich Misjonarzy Kombonianów w kwietniu 2013 r. przyjechałam „dla towarzystwa”- bo moja przyjaciółka mnie zachęcała, bo mój brat się wybierał, bo nie miałam żadnych planów na weekend. Wiedziałam, że ma ono związek z misjami, ale nie byłam tak naprawdę świadoma, co jest jego celem. Myślałam, że to coś w stylu dwudniowych rekolekcji. Nigdy wcześniej nie interesowałam się misjami. Był to czas w moim życiu, kiedy nie potrafiłam dla siebie znaleźć miejsca, byłam na studiach, które mnie nie interesowały. Mimo dużego poczucia obecności kochającego Boga, ciągle czegoś mi brakowało. Często modliłam się wtedy o odkrycie swojego powołania. W trakcie dwóch dni spotkania w mojej głowie powstał ogromny mętlik. Stwierdziłam, że to może być właśnie to, czego szukam, a z drugiej strony jeszcze nie wyobrażałam sobie pozostawienia wszystkiego w przyszłości i wyjazdu na dłuższy czas. Ale skoro coś mnie pchało w tym kierunku, chciałam w to brnąć i angażowałam się we wszystko, co robili ŚMK. Sprawiało mi to dużo radości. Zaczęłam dookoła siebie zauważać wiele małych znaków związanych z misjami – osoby, wydarzenia, słowa, przedmioty przypominały mi o misjach. Wiele faktów z przeszłości i teraźniejszości nabierało nowego znaczenia. Dostrzegłam w tym wszystkim Bożą logikę kształtowania mnie i przygotowania do misji. W sierpniu 2014 roku byłam na miesięcznej wyprawie misyjnej do Kenii. Pomogło mi to lepiej wyobrazić  sobie życie i pracę w kraju misyjnym. Na początku 2015 podjęłam decyzję o wyjeździe. Jestem szczęśliwa! Jadę do Etiopii.

 

ANIA OBYRTACZ

IMG_5903

Był marzec 2012 r. i nocne czuwanie u Dominikanów w Krakowie. Wybrałam się tam, myśląc, że to dobra okazja, żeby w tym zabieganiu choć na chwilę się zatrzymać. Okazało się, że to całonocne spotkanie połączone z adoracją i Eucharystią, prowadzą Misjonarze Kombonianie, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. To właśnie wtedy dowiedziałam się, że ta magiczna nazwa pochodzi od naszego założyciela Św. Daniela Comboniego. I tak weszłam w ten nasz komboniański świat. W pewnym momencie pojawiło się w moim sercu pytanie co dalej? Wiedziałam, że jest wspólnota Świeckich Misjonarzy Kombonianów, która spotyka się raz w miesiącu i są to ludzie, którzy myślą o wyjeździe na misje. Dla mnie to jednak było za wcześnie, no bo jak wyjechać na dwa lata i zostawić całe to swoje wygodne życie, zostawić rodzinę, przyjaciół. Przecież to jest nie do zrobienia. We wrześniu 2013 roku, okazało się, że jest możliwość wyjazdu na doświadczenie misyjne do Ugandy, żeby zobaczyć prace misjonarzy, poznać ludzi i tamtejszą rzeczywistość. Zdecydowałam się pojechać. Była nas dziesiątka. Podróżując z Kampali (stolicy Ugandy) do Gulu na północy kraju odwiedziliśmy wiele wspólnot komboniańskich, poznaliśmy fantastycznych ludzi (ojców, braci, siostry i świeckich) zaangażowanych w pomoc najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym. Wyjazd stał się dla mnie początkiem drogi do podjęcia decyzji o wyjeździe na misje. Po powrocie zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach wspólnoty Świeckich Misjonarzy Kombonianów. To był czas wielu pytań, wielu zmagań i kiedy udało się znaleźć odpowiedź na jedno pytanie zawsze pojawiało się kolejne. Pewnie jesteście ciekawi jak znajdywałam te rozwiązania, żeby znów nie było po mojemu, ale tak jak Bóg tego ode mnie chce. Myślę, że odpowiedź jest tylko jedna trzeba się otworzyć na działanie Boga czyli zaprosić go do swojego życia i tak po prostu powiedzieć: chcę przyjąć to co dla mnie przygotowałeś. Niby takie proste, a jednak trudne bo trzeba się pozbyć swoich ograniczeń, schematów i otworzyć na te wszystkie rzeczywistości, które nas otaczają i zaufać, że wszystko będzie dobrze. I jeszcze jedno trzeba być wiernym i wytrwałym to szczególnie ważne kiedy przychodzą trudne momenty. Mam wrażenie, że decyzję podejmowałam przez cały czas swojej formacji czyli przez dwa lata, a ostatecznie powiedziałam tak jadę po rekolekcjach ignacjańskich, kiedy zrozumiałam, że nie warto się bać. Przez jakiś czas myślałam, że to przypadek, ale teraz już wiem, że nie ma w życiu przypadków, że to są drogi, którymi prowadzi nas Bóg i działa tak samo jak GPS jak tylko zbłądzimy to przelicza dla nas trasę, bo za wszelką cenę chce abyśmy dotarli do celu i byli szczęśliwi.

ADELA I TOBIASZ LEMAŃSCY

IMG_6692 - Kopia
Jako małżeństwo wiemy że naszą misją jest kochać! Jako misjonarze, chcemy do tego przekonać również innych. Już przed ślubem (w 2011 r.) wiedzieliśmy, że pojedziemy na misje. W Afryce, w RPA, gdzie pracowaliśmy i żyliśmy z niewidomą młodzieżą, spędziliśmy dwa wspaniałe lata naszego życia, za co jesteśmy nieskończenie wdzięczni Bogu. Po powrocie trafiliśmy do Warszawy, gdzie oboje znaleźliśmy dobrą, satysfakcjonującą pracę i wygodne życie, ale bez wypełnienia naszego misyjnego powołania było ono niepełne. Dlatego, zdecydowaliśmy się [jako pierwsze małżeństwo w Polsce] wstąpić do Ruchu Świeckich Misjonarzy Kombonianów, by oddać się naszej największej pasji – misjom!

 

Zostaw odpowiedź

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>